Wszystkiemu winna jest matka? Czyli o roli dzieciństwa w psychoterapii.

Często w obiegowej opinii psychoterapia kojarzy się z uporczywym wracaniem do dzieciństwa i szukaniem w przeszłości „winnego” wszystkich  problemów. Czy tak jest w rzeczywistości?

Podobno w każdej plotce jest ziarno prawdy.

Człowiek jest stworzony do bycia w relacji. Kiedy się rodzimy całym światem jest dla nas opiekun, najczęściej mama. Dopiero później odkrywamy, że można się od niej oddzielić, poznawać otaczający nas świat i czerpać przyjemność z bycia w relacji z innymi osobami.

Głównym zadaniem tej pierwszej relacji jest danie dziecku poczucia bezpieczeństwa,  przyjęcie i zrozumienie potrzeb, emocji dziecka.  To  z kolei ma dać  dziecku poczucie, że może bezpiecznie eksplorować świat a w razie trudności może wrócić do bezpiecznej bazy czyli matki. Dzięki temu człowiek może czuć się ważny, budować zdrową pewność siebie i wartościowe zdrowe relacje.

Pierwszą naszą relację można porównać do fundamentu na którym później powstaje dom. Co, więc dzieje się, jeśli na linii matka- dziecko coś pójdzie nie tak? Co jeśli ten fundament nie jest na tyle mocny albo są na nim pęknięcia?  Wtedy ciężko mówić jest o stabilnym domu.

Psychoterapeuta doskonale zdaje sobie z prawe z tej zależności. Kiedy, więc terapeuta pyta pacjenta o jego relacje z mamą, o jego dzieciństwo szuka  odpowiedzi na pytanie: Jaką podstawę ma osoba siedząca przed nim na fotelu? Celem jednak nie jest szukanie winnych i pielęgnowanie urazy. Terapeuta raczej w ten sposób chce uzyskać informacje w jaki sposób pacjent buduje swoje relacje.

Dlaczego? Człowiek ma tendencje do wchodzenia w schematy myślenia i działania. Jeśli, więc osoba na przykład  w swojej pierwszej relacji doświadczyła, niezrozumienia jej emocji, mogła w sobie wykształcić tendencje do tłumienia uczuć. Jednak nie tylko w relacji z rodzicami ale także w innych relacjach  mając poczucie, że inni oczekują od niej braku wyrażania emocji.

Zaczynając terapię pacjent i terapeuta również wchodzą w relację. Pacjent wchodzi w nią, więc ze swoimi wcześniejszymi doświadczeniami, schematami, które w sposób nieświadomy w relacji terapeutycznej się odtworzą.

I dobrze.

Daje to bowiem szansę na uświadomienie,   przyjrzenie się i w końcu zmianę obecnych mechanizmów. W terapii, więc dzieciństwo ma o tyle znaczenie o ile wpływa ono na obecny ogólny sposób funkcjonowania  i obecny sposób bycia w relacjach danej osoby. Ma to z kolei wpływ na  obecne cierpienie z którym ktoś do nas przychodzi.

Bez ujawnienia, uświadomienia i przepracowania tego co było a ma wpływ na nas do dziś nie jest możliwe dokonanie zmiany.

 

mgr Małgorzata Kaczyńska

Dodaj komentarz