Czy dziecko wyrośnie z problemów emocjonalnych?

Obiegowe myślenie o psychoterapii zakłada, że jest to proces polegający na „przepracowaniu” swojego dzieciństwa. W tym twierdzeniu zawiera się zdanie pt. „Wszystkiemu winna jest matka”, nie jest to prawda. Niemniej mówi się, że w każdym kłamstwie jest ziarno prawdy, które zawiera w sobie odpowiedź na główne pytanie artykułu.

Zastanówmy się nad tym: człowiek, będąc osobą dorosłą, nie staje się kimś zupełnie innym niż w dzieciństwie. Nie ma grubej kreski, od której rodzimy się na nowo, życie każdego z nas to kontinuum, na którym większość rzeczy ma swoją przyczynę i skutek. Zwłaszcza jeśli myślimy o psychice. Na potrzeby tego artykułu, aby dobrze wyjaśnić zależności i rozwój psychiczny dziecka, który opisała Margaret Mahler, posłużymy się metaforą budowy domu.

Podstawą każdej budowli są mocne i stabilne fundamenty, na początku człowiek nie odróżnia siebie od otoczenia. Podstawę stanowi idealna symbioza z matką, która ma zaspokajać wszystkie jego potrzeby. Później zaczynamy stawiać szkielet, ściany. Dziecko zaczyna się wyodrębniać, na początku próbując poznawać świat z przekonaniem, że w razie potrzeby mama gdzieś tam jest i możne w każdej chwili nas „uratować”. Zaczyniają być widoczne, wyodrębnione pomieszczenia, jedne są otwarte do przebywania razem z bliskimi, drugie całkiem prywatne. Zaczynamy dostrzegać, że potrzebujemy zarówno bliskości, jak i autonomii. Następnie dostrzegamy, że mama nie koniecznie musi być obok, ale nawet gdy nie mamy jej obraz w umyśle i nie potrzebujemy jej stałej obecności. Dziecko zaczyna inicjować różne działania, budować poczucie niezależności, budować swoją odrębną tożsamość.

Co, jeśli coś pójdzie nie tak na którymś z tych etapów budowy?

Posłużmy się przykładem: Co, jeśli u podstawy dziecko w początkowej fazie całkowitej zależności od opiekuna, nie dostanie poczucia bezpieczeństwa, a zamiast tego wykształci w sobie poczucie, że świat jest niebezpieczny i nikt nie jest w stanie go obronić? Z takim podejściem bardzo trudno mu budować swoją autonomię, poznawać świat w sposób swobodny, budować swoje poczucie wartości i sprawczości. Mogą pojawić się np. m.in. objawy lękowe, wycofanie agresja. Im większe pęknięcia na wcześniejszych etapach budowy, tym bardziej niestabilny i chwiejny cały dom.

Wracając do początku tekstu, dzieciństwo jest o tyle ważne w terapii, ponieważ pokazuje nam, gdzie nastąpiło „pęknięcie”. Tak więc dziecko nie wyrasta ze swoich trudności emocjonalnych. Wręcz przeciwnie, wraz z rozwojem na istniejące problemy nakładają się kolejne razem z kolejnym etapem rozwoju. Dlatego im wcześniej zauważymy trudność u dziecka i wdrożymy odpowiednie leczenie tym większa szansa, że ułatwimy swojemu dziecku funkcjonowanie w kolejnych latach życia.

Dodaj komentarz