Okres buntu to coś, co każdy nastolatek powinien przeżyć. Słowo „powinien” jest tu użyte nie bez powodu. Psychoanalityk Donald Woods Winnicott, autor teorii „Wystarczająco Dobrej Matki”(Można poczytać tutaj), uważał, że bardziej należy martwić się zbyt grzecznym dzieckiem. Okres burzy i naporu, którego doświadcza nasze dziecko w wieku nastoletnim, to doskonały czas, aby wykazać się zrozumieniem i akceptacją.
Bunt służy dziecku do tego, aby stworzyć swoją własną, odrębną tożsamość, w której zawierają się m.in. własny kodeks moralny, upodobania i gusta. Jeśli dziecko nie zbuntuje się przeciwko dotychczasowym, „wpojonym” zasadom, nie będzie w stanie stworzyć własnych. Nie oznacza to jednak, że całkowicie odrzuci to, czego próbowaliśmy je nauczyć. Można powiedzieć, że w pewnym stopniu „przeredaguje” te zasady i przyjmie je jako swoje.
Okres buntu trzeba po prostu przetrwać. Okazywanie nienawiści i wybuchy złości tak naprawdę nie są skierowane bezpośrednio do nas. Jesteśmy tylko odbiorcami efektów wewnętrznego rozczarowania światem, które zmienia się z dziecięcej naiwności w brutalny kontakt z rzeczywistością. Jeśli dziecko kieruje swoją złość w naszą stronę, oznacza to, że wierzy, iż jesteśmy na tyle silni, by to wytrzymać i go nie odrzucić.
Cierpliwość bywa trudna, ale proste towarzyszenie dziecku w tym okresie zdziała więcej niż stosowanie jednej z wielu „genialnych” metod z internetu. Jako rodzice mamy narzędzia, by wychować swoje dziecko, bo sami jesteśmy ludźmi. Mamy wrażliwość i intuicję, na których możemy polegać. Jednak czasami wiemy, że coś nie układa się tak, jak powinno. Jeśli czujemy, że potrzebujemy wsparcia, warto zgłosić się po profesjonalną pomoc, np. do psychoterapeuty.