Strach, a psychoterapia.

Można po prostu powiedzieć “nie bój się”, ale taka “rada” jest równie pomocna co pomysł z bieganiem w kryzysie depresji. Boisz się jednak wtedy, gdy wiesz co Ci zagraża, dlaczego więc uczucie to pojawia się, gdy idziesz na pierwsze spotkanie?

Można to zracjonalizować: nie znasz człowieka, któremu masz opowiedzieć o swoich najskrytszych tajemnicach. Co zrobi osoba siedząca naprzeciw? Czy zachowa się tak jak wszyscy do tej pory? Czy odrzuci, czy przyjmie? Zrozumie czy znowu będzie tłumaczyć, że coś sobie zmyśliłaś lub zmyśliłeś? Terapeuta jest po to, aby przyjąć. Zrozumieć i zaakceptować. Nie ocenia, nie tłumaczy. Nie robi wielkich oczu okazując zdziwienie. Nie jest jednak robotem. Popełnia błędy. Gdyby tak nie było, nie byłoby mowy o leczeniu.

Tymczasem, to, co uzdrawia, to relacja. Przymierze, które wspólnie wypracowujesz Ty i Twój terapeuta. W tym czasie rodzi się więź, w której masz szansę przeżyć ponownie wszystkie swoje zranienia i trudne doświadczenia.
Ale nie po to, aby cierpieć, ale po to, żeby wyzdrowieć. Szukacie wspólnie nowej nazwy dla Twoich pragnień i doświadczeń. Wydobywając z nieświadomości to co ukryte, zaczynasz zdrowieć. Być może lęk Cię powstrzymuje, ale wspólnie to udźwigniecie.

Dodaj komentarz